zamknij reklamę

Heiro Futsal Cup 2012 - Rzeszów

Heiro Cup, a więc Otwarte Mistrzostwa Podkarpacia w Futsalu. W roku 2012 odbyła się już V edycja tego prestizowego turnieju, a w którym po raz pierwszy zaprezentowała się drużna Bongo Opole.

W związku ze sporą odległością jaka dzieliła Opole od Rzeszowa wesoła eskapada wyruszyła w dniu 14 grudnia w składzie:

Auto nr 1 :)

- Sebastian Dworakowski, bramkarz Bogstaru, który gościnnie wystąpił w naszych barwach. Warto podreślić iż "Gibon" świetnie wkomponował się w naszą ekipę, zyskując nową ksywę "Bidon", a jego nocne oglądanie regionalnej telewizji przejdzie do historii tego wyjazdu :)

- Michał Winsze, prezes dzielnie czuwał nad organizacją wyjazdu, tak żeby wszyscy wrócili cali i zdrowi :)

- Bartłomiej Jacek, kapitan zespołu spisał się na medal zarówno na boisku jak i poza nim. Niezwykle odpowiedzialna funkcja nie przerosła "Uwe", wręcz przeciwnie udowodnił iż można polegać na nim jak na Zawiszy Czarnym :)

- Maciej Miga, nowa twarz w barwach Bongo udanie wkupiła się podczas pierwszego wspólnego wyjazdu. Ton wydarzeniom nadawał już podczas drogi do Rzeszowa, nie da się ukryć, że jego pozytywne nastawienie do życia wnosi wiele pozytywnych wibracji, a umiejętność rozdawania telefonów na prawo i lewo jest niezwykła...:)

- Tomasz Skrzypczyk, wielkie podziękowania dla "Tadka" za zorganizowanie napojów chłodzących umysł. Wielkie ukłony również w stronę Tomka należą się również za niezwykłą dyscyplinę oraz ambicję i zdanie egzaminu w aucie...:)

Auto nr 2 :)

- Jacek Wiesner, jak zwykle popularny "Wiśnia" był jedną z jaśniejszych postaci wyjazdu. Nie dość, że wzorcowo poprowadził nas do celu to jeszcze pod koniec wyjazdu wykazał się największą ambicją chcąc "zaliczyć" krakowskiego Delfinka co z przyczyn niezależnych od nas nie doszło do skutku :)

- Paweł Osmoliński, a więc "prawa ręka w górę", pod nieobecność "Bobana" zatroszczył się aby nikomu z Bongistów temperatura ciała nie spadała poniżej 39 stopni. To On, pomimo metryki nie do końca uprawniającej do tego, najlepiej czuł się w "PRL-u" :)

- Wojciech Czekan, nasz kierownik spisał się na medal. To Gumiś naładował nas energią. Przeciwników dekoncentrował na swoje sposoby....to On zachwycił wszystkich na hali nietuzinkowym obuwiem, to On trzymał cały zespół w ryzach :)

- Tomasz Lisiński, kolejny "nowy" Bongista udowodnił, że pasuje do tej ekipy nie tylko na boisku. Był liderem Seata niczym lider zespołu "Weekend" chociaż w pod koniec trasy zmuszony był zmienić auto, do którego przyciągneła go magiczna siła, a właściwie magiczny aromat :) P.S. Wjazd wślizgiem do hotelu - klasa światowa!

- Przemysław Pławiak, najmłodszy z wyjazdowiczów, ale jeden z najstarszych stażem. Tym samym "Przemo" czuł się jak ryba w wodzie co udowodnił już podczas podróży kiedy to dotrzymał tempa "staryn wyjadaczom" przy kazji będąc misterem mokrego podkoszulka :)

Podróż przebiegała dosyć spokojnie i łagodnie. Kierowcy spisywali się bez zarzutu, a pasażerowie niczym podczas wycieczki szkolnej :)

Po przybyciu do Rzeszowa i zlokalizowaniu naszego 5 gwiazdkowego hotelu spokojnie rozpakowaliśmy się i zaczęliśmy przygotowania przed sobotnim graniem. Tematem przewodnim oczywiście była taktyka (wysoki pressing czy też nie).

W końcu, nad ranem, zapadła noc....

Po przebudzeniu lub chwilowym odpoczynku przed telewizorem Bongiści zaczęli zbierać się na turniej. Większość zawodników czuła lekkie zmęczenie po podróży jednak po konkretnym posiłku i wypiciu kilku napojów energetycznych większość czuła się doskonale, a najwięcej energii miał w sobie "Magic" :)

Po "rozdziewiczeniu" nowych strojów Bongiści rozpoczęli intensywną rozgrzewkę, a następnie zmagania w turnieju.

Pierwszy mecz Bongiści przegrali z faworyzowanymi gospodarzami Heiro Rzeszów w stosunku 4:2

W drugim meczu w grupie nasz zespół pewnie pokonał Soccer Calcio Łódź 5:1, a najlepszym zawdonikiem meczu wybrany został Maciej "Magic" Miga.

Tym samym z 3 punktami na koncie zajęliśmy drugie miejsce w grupie i w walce o awans do 1/8 zmierzyliśmy ze słowacką ekipą MKF Bardejov, przegrywając w fatalnym stylu 0:5...

Tym sposobem Bongiści w sobotnie popołudnie pożegnali się z turniejem, a o to co do powiedzenia mieli podczas zawodów nasi działacze:

Wojciech Czekan po meczu z Heiro - klick

Michał Winsze po meczu z Soccer Calcio - klick

Warto również dodać iż w turnieju mieliśmy posiłki z Lublina w postaci dwóch Bongistów. Wspomogli nas Łukasz Zawadzki oraz Damian Miazga, a nasza drużyna prezentowała się tak:

Po turnieju oczywiście był zasłużony odpoczynek oraz posiłek.

A później był już powrót do Opola....

do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości